Archiwum
Powrót
Wojowniczo mi
Rodzinny obiad. Przy stole od lewej:
ja, babka, Łojciec, Mateńka. A pod stołem pałęta się gdzieś Mały Brat. Jemy. I cisza. Ciszaaaaa. Nagle babka się do mnie odwraca i wpada w zachwyt. Szkoda, że nie był to niemy zachwyt.
- Aach, Iga! Jaką ty masz piękną cerę! No zupełnie jak JA! Ty się nigdy nie zestarzejesz!
Na co zbaraniałam, bo obdarzyłam babkę przelotnym spojrzeniem a tu co? Taaaakie zmaaaaarszczki, bruzdy, raczej nieciekawie. No więc siedzę zbaraniona(?), wiem, ż zaraz parsknę. Niedobrze Niedobrze Niedobrze. KUBEK! Ha, złapałam się za kubek i schowałam za nim, udając że piję, przy czym oczka to mi się zrobiły wielkie jak spodki. Rozglądam się asekuracyjnie sugestywnym spojrzeniem błagając rodzinę o ratunek w postaci błyskawicznej zmiany tematu. Ech, żadnego wsparcia ==' Matka tak się zajęła mięskiem swoim, że prawie talerz przekroiła, a potem perfidnie zwiała do kuchni, a Łojciec (który zresztą babki nienawiżu) chichotał w kotleta. No i masz. Paaaaarsk. Zakrztusiłam się. Babka jest śmiertelnie obrażona, a Łojciec co mnie widzi, to zaciera ręce, przybija piąteczkę (ewentualnie JEB! mi w plecy) i jeszcze automatycznie mu się banan na buźce pojawia. Wyprowadzam się.
***
13.04.05
Obchodziliśmy w szkole 65 rocznicę mordu katyńskiego. Pojechaliśmy na uroczysty apel poległych do kościoła, w którym ołtarz nawiązuje do tych wydarzeń. Jest ogromny obraz Matki Bożej Kozielskiej otoczony przez na moje oko drewniane płaskorzeźby przedstawiające świętych. Mnie się bardzo podoba. Po apelu (pięknym zresztą) już mieliśmy wychodzić, kiedy Schwester zarządziła W TYŁ ZWROOOT! Chciała, cobyśmy rozpoznowali tych świętych. No i w tej gromadzie stał też św. Józef z lilią w ręce. No i Schwester kieruje pytanie do takiej hm... 'wybitnie inteligientnej' laski. Dziewuszka zadziera głowę do góry. Patrzy. Patrzyyyy... Przechyla łepetynę na prawo, na lewo... Nagle - błysk w oczach, radość na obliczu:
- Święty Narcyz!
Oł.
***
Mój jeż podwórkowy żyje i ma się dobrze :) Ostatnio się był pojawił, przemaszerował przez plac i czmychnął między ojca najulubieńsze krzaczki ozdobne.
***
Wyżywam się artystycznie lejąc wosk po butelkach. Sikam przy tym po nogach ze strachu, albowiem się boję ognia ==' Ale wychodzi pięknie. Spróbujta. Wazonik że nic, tylko się rozpływać nad nim. Ale proszę się nie rozpływać nadmiernie, bo spłynąć się z powortem łatwo nie jest.
***
Ech.
Wiosna :)
***
"Wymagaj od siebie, nawet jeśli nikt od ciebie nie wymaga."
Jan Paweł II
Staram się. Staram, wiesz? Choć teraz chyba bardziej.
pepermint 2005-04-15 17:20:22
skomentuj (7)